• Cytatów używajcie tylko jeżeli jest to potrzebne! Jeżeli chcecie komuś odpisać używajcie @ z nazwą użytkownika.

Ceratec czy droższy olej?

Przy jeżdzie autostradowej jest do 8l przy ok. 160 km/h, potem sprzęgiełko się rozpina i jest 19 :) Dlatego jest to samochód miejski. I o ile nie ma jakiś mrozów szczególnych, samochód pali równiutko 5,5 bez względu na styl jazdy.
Post automatically merged:

tylko sobie pyrka na optymalnych obrotach
Na ogół jest to 4000 obr/min, jeśli się łagodnie przyspiesza samochód jeździ jakby na 5 biegu non stop od ok. 50 do 160. Potem w starym Civicu zapominam o 6 :)
 
Rozwiązanie Hondy bardziej mi się podoba niż Toyoty. Jakbym dziś miał wybierać między Hondą a Toyotą to zdecydowanie rozwiązanie Hondy jest według mnie lepsze. Zwłaszcza ładnie się odpycha Civic z tą hybrydą - 6 z kawałkiem, więc wynik bardzo dobry. W CR-V ta hybryda jest trochę za słaba - powinno być jakieś 250 koni z elektryka a nie 184 jak dla Civica.

EOT
 
Niby jest za słaba, ale w prędkościach miejskich i tak moment jest cały czas na granicy przyczepności kół, mocny silnik nic nie da. Na papierze 335 Nm na silniku elektrycznym wygląda źle, ale z racji wysokich obrotów przełożenie wynosi prawie 10, więc na kołach jest ponad 3 000 Nm. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale crv zbiera się lepiej, mniej pali w mieście, silnik pracuje ciszej i jest szybsza od Civic XI - civic kończy się przy 180, a cr-v spokojnie idzie ponad 200. Jak postawisz na kesce, to szybciej ruszy CR-V, potem od ok. 70 civic nadrabia, ale tylko do 120 - 130.

Na tym silniku widać też bezsens obniżania lepkości - jest zwykłe 0W20, jak w każdej innej Hondzie - za to są węższe łożyska ślizgowe, mniejsza pompka oleju, inne honowanie niż w TypeR, obcięte obroty (silnik idzie tylko od 3 do 6 000 obr/min). I jak w każdej Hondzie - olej może być byle jaki (nawet SM), ale wszelkie dodatki są zabronione pod rygorem utraty gwarancji.
 
Last edited:
Skoro już tak piszemy obok tematu - czyli o hybrydów hondy, to jaka taka jest trwałość Aku w takim rozwiązaniu? Jak dobrze rozumiem to cały czas pracuje w trybie intensywnego ładowania i rozładowania wysokim prądem, poza tym z racji że praktycznie stale samochód napędza silny silnik elektryczny to akumulator eksploatowany jest znacznie intensywniej niż kiedy duża cześć np. trasy samochód odpychany jest tradycyjnym napędem.
 
cały czas pracuje w trybie intensywnego ładowania i rozładowania wysokim prądem
Nie, pod obciążeniem zawsze odpala się silnik spalinowy. Na razie jest gwara 2 lata bez limitu, potem 5 lat lub 100 000, a potem jak w toyocie- 10 lat pod warunkiem płatnych przeglądów baterii. Czas pokaże.
 
Trwałość pewnie taka sama, albo podobna jak w zwykłym samochodzie elektrycznym z ogniwami litowo-jonowymi. Tylko tutaj akumulator trakcyjny zamiast ładować z gniazdka to ładujemy silnikem spalinowym pracującym w cyklu Atkinsona. Cała filozofia. W Toyocie niby też ładujemy spalinowym akumulator trakcyjny, ale silnik spalinowy jest głównym motorem napędowym a w Hondzie silnik elektryczny. Większą żywotność mają ogniwa niklowo-wodorkowe jakie siedzą w starszych hybrydach Toyoty np. w moim Yarisie HSD - około 25 lat żywotność, ale mniejsza ilość cykli ładowania niż litowo-jonowych. Stara technologia ogniw, ale bardzo bezpieczna - są używane do dziś na ISS.

@MC Subi U mnie za rok kończy się gwarancja na akumulator trakcyjny, ale to Ni-MH, więc jeszcze trochę podziała. Po 9 latach 45 tys. tylko przejechane.


@soszo @Triumphator może przenieść od #136 do nowego tematu? Temat ciekawy a chyba szkoda to wywalać.
 
Tylko tutaj akumulator trakcyjny zamiast ładować z gniazdka to ładujemy silnikem spalinowym pracującym w cyklu Atkinsona. Cała filozofia.
Zasadniczo- nie. Samochód ma 2 silniki elektryczne w szeregu- 1 połączony z silnikiem spalinowym (prądnicą i rozrusznik) i 1 z kołami (napęd i hamowanie) oraz sprzęgło, które je spina z przełożeniem mniej więcej biegu bezpośredniego. Większość energii płynie albo z silnika spalinowego (gdy prędkość pozwala na ich spięcie) albo między prądnicą a silnikiem, jak w lokomotywie lub biełazie. Akumulator to tylko takie źródło szczytowe - zbierze nadmiar energii, zasili klimę na postoju, dociąży silnik spalinowy, żeby podnieść sprawność.
 
W Toyocie też są 2 silniki elektryczne 400 VAC MG1 i MG2.
 
Ale w Toyocie to wszystko wyje, czuć kiedy ten silnik się załącza, nawet w lexie 600h. A hondzina to jednak dopracowała, póki nie ciśniesz w podłogę, to musisz spojrzeć na kontrolkę by sprawdzić, czy silnik spalinowy w ogóle pracuje.
 
Wrócę do tematu bo spotkałem się z opiniami i to są przypadki które sie powtarzają, silniki z rozrządem z tyłu napinacze hydrauliczne porysowane po stosowaniu Ceartec tutaj akurat 3.0TDI nie trzymały ciśnienia mimo że nowe, przebieg 20tyś km po wymianie rozrządu, dużo mazi która się pojawiała w silniku, myślę że ten środek powinien być tylko stosowany w starych silnikach, u mnie też jest 3.0TDI, chodził fajnie nowy rozrząd stosowałem ceratec w dwóch wymianach, akurat na tym środku słyszałem rozrząd kilka razy w czasie gdy był w silniku
Co o tym myślicie ogólnie?
 
Myślę podobnie jak Ty - to jest glut do przedłużania agonii, a nie do normalnej eksploatacji. W życiu tego nie użyłem do swojego samochodu.
 
nie wiem, nie znam się ... ale też bym nikomu nie doradził tego specyfiku, zresztą jak żadnego innego ulepszacza, tym bardziej że współczesne "regularne" oleje (nie wszystkie oczywiście) już posiadają dodatki moly czy boru ...
 
stosowałem ceratec w dwóch wymianach
Kiedyś, któryś z użytkowników wrzucał tutaj odpowiedź od LM w kwestii stosowania Cerateca i nawet odradzali stosowanie tego specyfiku przy każdej wymianie. On ma się utrzymywać nawet do 50.000km, a w olejach stosowanych pomiędzy tymi "wzbogaconymi" polecali stosowanie jakiegoś ichniejszego dodatku z MoS2.
Co o tym myślicie ogólnie?
Kolega @Kaczorek79 rozkładał nie jeden silnik, w tym flotowe i takie, w których m.in. Ceratec stosowany był od nowości, może potwierdzić, że faktycznie na elementach powstaje jakaś powłoka.
Co do stosowania samych dodatków, to moim zdaniem, miało by to sens, jeżeli kupujesz nowy samochód i planujesz go zezłomować, w przypadku samochodów używanych, tam jest już tyle zaniedbań że strony poprzednich użytkowników, że dodatki to taka homeopatia, a kupując nowy z zamiarem sprzedaży, inwestujesz w zasadzie w kolejnych jego użytkowników, samemu nie mając z tego żadnych w zasadzie korzyści.

Jeśli miałbym na coś wydawać dodatkowe pieniądze, to na dodatki, ale do paliwa.
 
Zasada nr 1 nie szkodzić. Dodatki mogą nie dawać efektów "z prospektu" ale przede wszystkim nie powinny szkodzić.
Nie winił bym dodatku za niedobory ciśnienia ani dodatku do paliwa za puszczanie bąków widocznych w lusterku.
 
Back
Top