Niemniej przedstaw proszę ten efekt
A co tu przedstawiać? Wsiadasz w auto, jedziesz na A4, potem kawałek dalej na jakąś "autobahnę" i lecisz...
Proponowałem Ci już na priv jakiś czas temu samodzielną ocenę, propozycja nadal aktualna... ;-)
generalnie rzecz się sprowadza do odpowiedniego operowania "wciśnikiem nożnym monoseksualnym" w kooperacji z "wajchowym biegozmieniaczem" z ogranicznikiem w postaci starania się o poprawne docisko-odpuszczanie... sprzęgła ;-)
A na poważnie to w odpowiedzi na to co poniżej, tj.
zwłaszcza w komparacji z poprzednim zestawem smarującym
jest komparatywnie na trasie, czyli tak samo jak poprzednio przyspiesza przy wyprzedzaniu ze 100+ do "trochę mniej niż" 200 ;-), zwalnia też tak samo..., taka sama jest kultura pracy, malutka różnica jest na zimnym, bo to 5w40, a poprzednio był mieszaniec oscylujący w okolicach 3-4w28-30 (zmienne wartości, bo do bazówki były dolewki z x prajma 0w20 i z XPG 5w30), więc temperaturkę roboczą poprzedni zestaw łapał "o jedno skrzyżowanie" wcześniej i "subiektywniesłuchowo" przy samym starcie na zimno silnik
miał takie tycityci jakby łatwiej, na ciepłym żadnych różnic nie ma... i nie będzie...;-)
Komparując dalej jest mała różnica w mieście na spalaniu (teraz znów jestem w okolicach 21 l/na setkę, na trasie wyszło ostatnio trochę ponad 11 l na setkę, gdy w poprzednim zestawie było w komparacji okolice 11 lub nieco mniej.
Poza tym faktycznie nieco mniej czuć olej w spalinach (w wanklu cecha immanentna, bo wymuszone dotryskowe smarowanko bezpośrednie apeksów powoduje, że mamy tu do czynienia z silnikiem "
prawiedwupaliwowym" (choć udział oleum jest marginalny, to jednak niepomijalny)...
Tyle odnośnie organoleptyki komparatywnej stosowanej (
nigdzie przecież nie napisałem, że teraz wciska w fotel lepiej niż poprzednio;-D).
Jakoś tak w zestawie brakuje mi płukanki długodystansowej
A po co??? Przed zmianą oleum był zalany na 200 km Xenumowy m-Flush doprawiony przed samą wymianą jeszcze Oilsynowym Fluszakiem, to po co mi jeszcze teraz do szczęścia LL Cleaner... Tam wszystko zostało wyczyszczone do "
perfidium ad perwersorum diabolicum fixum dyrdum"*
* co zapewne nic sensownego nie znaczy, ale za to fajnie brzmi
Ty się ciesz, że jeszcze do oleju nie dolałem AR9400, Cerateca i VRX500... albo rzepakowego ze spożywczaka z naftą z Rosnieftu
Niemniej faktycznie jakaś NANOCERAMICZNA (lepsza niż platynowa czy tam złota) KARTA SMARUJĄCA potwierdzająca smarowanie silnika kosmiczną chemią w tym przypadku od producenta się należy !
Czekam, czekam i się jakoś nie mogę doczekać, a latka lecą... ;-(
A na poważnie to (ponadproporcjonalnie oczywiście, jak to zwykle u mnie) dbam o to, żeby za 80kkm przy rewizji wankla wymienić tylko apeksy czołowe i boczne ze sprężynkami i uszczelki, a housingi i reszta mają być niepoharatane i zdatne do przelatania kolejnych 100 kkm (i tylko o to mńe śem roshodźi s tym dodatkowańem,
od którego dostajecie miksu szrekokocich oczu z oślą mordką ;-)
Cholera, już mnie kusi jakaś kombinacja...
oooooooo, i tak trzymać!!!!!!
Jakieś (w miarę bezpieczne) zboczenia trzeba mieć ;-D
Myślę, że tutaj może być nawet synergia MOS2 oraz modyfikatora nano. Oryginalne połączenie i jest potencjał. Grupa 3+++ z tobą modyfikatora plus dodatek na grupie V...
U mnie geneza tego Kroona była taka, że nie doczekałem się w terminie na zamówiony Red Line 5w20, który miał wylądować
ex aequo z X prajmem 0w20 i XPG 5w30, wienc śem obraźiłem i kupiłem 5 litrów Polytecha na ten interwał, a poprzednio wykoncypowany mieszaniec sobie potestuję w kolejnym interwale (to i tak niedługo, bo zalecenie Mazdy do Renesisa jest na 8 kkm, a w praktyce 6-8 kkm jest stosowane na ogół...).
Różnica taka, że w Kroonie masz PAO+Estry+OSP (no i 5w40, bo tylko taki był, choć wolałbym 5w30...)
W zakładanym mieszańcu masz W-Base (i sporo Moly)+2 różne Estry+OSP (poziom swego czasu pozytywnie opiniował pomiąchanie Sustiny z Redlajnem, czyli W-Base z Estrami, a o OSP zawsze pisał praktycznie same pozytywy, więc i ten wymiziany mieszaniec to takie trochę pokłosie Jego forumowych wynurzeń w tej kwestii)
Tyle mojego pitolenia
Nie zachęcam do naśladowania...
Ale i nie zniechęcam ;-)